Wystarczy dowód osobisty i pacjent dostanie darmowy test na COVID-19 – zapewnia resort zdrowia, wprowadzając od 15 września nowy system walki z koronawirusem. Rozwiązania krytykują lekarze rodzinni – pisze poniedziałkowy „Dziennik Gazeta Prawna”.

Strategia – przypomina „DGP” – zakłada, że na badania covidowe pacjentów wysyłają lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. „Wcześniej robiły to tylko sanepid i szpitale. Po pierwszych informacjach o tej zmianie telefony w przychodniach zamieniły się w +korona wirus-call center+” – czytamy w dzienniku.

Wątpliwości – jak twierdzi gazeta – jest wiele. „Bo logiczna w założeniach strategia rozbija się o szczegóły. Nowością jest to, że skierowanie na test wystawia lekarz rodzinny po osobistym zbadaniu pacjenta. Pytanie, co ma zrobić chory, który będzie miał wynik dodatni? Czy opiekę nad nim wciąż sprawuje lekarz rodziny, czy przejmuje ją szpital? Jeśli szpital, to jak ma się do niego dostać? Kto kieruje go na kwarantannę domową?” – zastanawia się „DGP”. I dodaje, że resort zdrowia na razie unika jednoznacznych odpowiedzi, przekazując sprzeczne informacje.

„Szef Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski strategię określa ostro: rosyjska ruletka. Obawia się, że przychodnie POZ staną się ogniskami choroby, co sparaliżuje pracę placówek, które dotąd zajmowały się m.in. osobami z cukrzycą, astmą, chorymi kardiologicznie, starszymi, w ciąży” – czytamy w „DGP”.

Obawy – zdaniem dziennika – dotyczą też bezpieczeństwa lekarzy POZ, z których ok. 40 proc. jest w wieku emerytalnym. „Resort zaleca +standardową organizację, która ma nie dopuścić do kontaktów między pacjentami+. I twierdzi, że nie wymaga to dodatkowych środków, bo +już dziś przychodnie mają wydzielone trakty dla osób chorych i zdrowych+. Lekarze ripostują: jest wiele placówek, które takich możliwości technicznych nie mają” – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.